czwartek, 31 maja 2012

"Zamknięty w klatce"

Jestem osobą, która nigdy nie jeździła na wózku inwalidzkim. Jestem niepełnosprawny, ale moja ułomność pozwalała mi się samemu poruszać. Półtora tygodnia temu wchodząc po schodach zwichnąłem kolano, pojechałem do szpitala i tam założono mi gips. Mam go nosić jeszcze 12 dni. Teraz przekonałem się jak wygląda życie osoby, która w wielu sprawach dotyczących jej egzystencji musi liczyć na pomoc osób trzecich. Do tej pory z łatwością wychodziłem z domu, mogłem spotykać się ze znajomymi. Teraz to się (na szczęście mam nadzieję na jakiś czas) skończyło. Siedzę w domu. Bardzo mile zaskoczyła mnie spontaniczna decyzja moich przyjaciół, którzy jak tylko dowiedzieli się o mojej niedyspozycji postanowili mnie odwiedzić. Niestety, na razie sami chorują, ale myślę, że niedługo przeziębienie przejdzie i mnie odwiedzą.
Tutaj apel do osób, które nie miały do czynienia z niepełnosprawnością, aby te osoby miały na uwadze to, że nawet najzdrowsza osoba w wyniku kontuzji może stać się zależna od innych. Nie warto zatem być nieczułym na problemy osób niepełnosprawnych, bo nie wiadomo kiedy za sprawą nieszczęśliwego wypadku staniemy się osobą niepełnosprawną lub tak jak to miało miejsce w moim przypadku, jeszcze bardziej niepełnosprawną.
Oczywiście życzę wszystkim zdrowia, ale gdybyście potrzebowali wsparcia, to życzę Wam takich przyjaciół jakich mam ja. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz