wtorek, 30 sierpnia 2011
Bieg do stolicy
Też będę biegł. Oto link, gdzie możecie dowiedzieć się więcej:
http://www.wsp.lodz.pl/news-386.html
niedziela, 28 sierpnia 2011
Siema ludziska
wtorek, 23 sierpnia 2011
Marzenia Działanie Sukces (MDS - DSM)
Człowiek zaczyna działać cały czas widząc swój cel, który sobie wymarzył. Podświadomość pcha go do konkretnych działań. Odwaga i wiara dodają mu skrzydeł. Najpierw były tylko marzenia, teraz powstają i rodzą się działania, które prowadzą do realizacji upragnionych marzeń. Tak więc człowiek działa, działa, działa, mając w sercu wiarę w to, że mu się uda. Aż wreszcie, co jest nieuniknione, przychodzi sukces.
Sukces jest uwieńczeniem. Spełniają się marzenia człowieka. Człowiek odczuwa wielkie zadowolenie, że udało mu się osiągnąć to, co sobie postanowił. Ale to nie koniec. To początek nowych marzeń. Wyższych i bardziej wzniosłych niż te poprzednie. I znów: Marzenia, Działanie, Sukces. I tak bez końca.
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Prawo do życia
Nie tylko moja przyjaciółka ma taki problem – jest wiele kobiet a także i dziewczyn, które zachodzą w ciąże przed 18stym rokiem życia wtedy są albo zmuszane do aborcji lub dochodzą do wniosku same, że to jest jedyne wyjście z tej sytuacji lub strach przed wychowaniem – twierdząc - ja sobie sama nie poradzę nikt mi nie pomoże nie jestem jeszcze pełnoletnia rodzice mnie zostawili samą z tym problemem. Ale w takich momentach jest jedno wyjście pozostawienie dziecka w szpitalu nie krzywdząc dziecka, kiedy młoda mama decyduje się na taki krok, - krok pozostawienia małego aniołka w szpitalu dziecko czeka na adopcje i czeka na miłość nowych rodziców. Zdarza się i tak, że młoda matka chce zabić dziecko, bo go nie kocha, są również takie przypadki, że rodzice młodej matki doprowadzają sami swoją córkę do lekarza i proszą o usunięcie dziecka wtedy dziewczyna nie ma nic do powiedzenia i robi to pod przymusem lub jest zastraszana i robi to, bo musi, lecz są takie przypadki, kiedy młoda matka się przed wejściem do lekarza rozmyśli i nie wejdzie do lekarza na skutek rozmyślenia się i poczucia wielkiego uczucia do dziecka, czyli miłości i staje się szczęśliwą mamą, która za jakiś czas weźmie swoje maleństwo w ramiona, kiedy dziewczyna lub Kobieta się wycofują to jest najpiękniejsza chwila w życiu.
niedziela, 14 sierpnia 2011
Miejsca kultu niedostępne dla niepełnosprawnych
sobota, 13 sierpnia 2011
Mój nowy artykuł na stronie WSP
http://www.wsp.lodz.pl/news-384.html.
Pozdrawiam i życzę udanego weekendu!!
piątek, 12 sierpnia 2011
Wścibscy ludzie
Ja sobie nie życzę, aby ktoś interesował się tym jak ja się poruszam po mieście. Mam do tego prawo, prawda? Irytuje mnie jak starsi ludzie się nade mną użalają, gdyż nie szukam u nich współczucia, bo go nie potrzebuję. Niech sobie sami radzą ze swoimi problemami, a sami mają ich nie mało. Może jestem samolubny i w ogóle, ale nie życzę sobie wtryniania się ludzi do mojego stylu poruszania się. Amen.
Wścibskie babsko
czwartek, 11 sierpnia 2011
Jeszcze moje "trzy grosze" do tekstu Sandry
Jedyna kobieta w naszym gronie, poruszyła ważny temat. Zdarzają się bowiem debile, którym przeszkadza to jacy my jesteśmy, ale to ich problem i może powinni udać się do psychiatry. Ja jednak chciałem wypowiedzieć się w kwestii barier architektonicznych w Łodzi.
10 kwietnia 2010 roku wydarzyła się tragiczna w skutkach katastrofa smoleńska. Po tej tragedii w Urzędzie Miasta Łodzi na Piotrkowskiej 104 wystawiono księgę kondolencyjną. Ja jako Polak i patriota poczułem się w obowiążku wpisać się do tej księgi. W tym celu pojechałem do UMŁ, byłem bardzo zdziwiony, kiedy okazało się, że ta instytucja nie posiada windy. Zdjąłem kurtkę i spytałem szatniarza, gdzie należy się udać, aby dokonać wpisu. Wskazał na schody i powiedział, że należy po nich wejść na I piętro. I tu inna osoba będąc na moim miejscu może i by zrezygnowała, ale nie ja. Poszedłem do ochroniarzy i poprosiłem ich, żeby pomogli mi wejść po schodach, a ci od razu się zgodzili, nawet czekali na mnie, aż skończę się wpisywać.
Teraz pytanie retoryczne: kiedy do UMŁ wejdę nie prosząc nikogo o pomoc?
Łódź - przyjacielem niepełnosprawnych, jak ja chciałbym, aby takim miastem była, ale to tylko marzenia...
Jeszcze trochę o starszych paniach
Gorzka prawda
środa, 10 sierpnia 2011
Jeszcze trochę o seksie
Pod postem Piotra pojawił się komentarz Kamila, w którym kolega podkreślił, że dla niektórych OzN seks nie jest żadnym problemem, nie stanowi żadnego wyzwania, jest czymś naturalnym. Ale są też osoby, dla których niepełnosprawność stanowi barierę, której nie da się przeskoczyć lub przeskoczyć ją jest trudno – i przez to seksualność tych osób jest zupełnie inna niż osób pełnosprawnych i zdrowych.
Nie zagłębiałem się w ten temat. Pamiętam tylko z pewnych kursów, a także z zajęć na uczelni, że popęd seksualny osób pełnosprawnych i osób OzN jest taki sam. Tyczy to się także osób niepełnosprawnych intelektualnie. Ludziom często wydaje się, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną mają wzmożony popęd, ponieważ tak często demonstrują i epatują to, że potrzebują seksu. Ale – jak mnie uczono – wcale tak nie jest. Osoby te, po pierwsze, nie mają pewnych blokad, po drugie – chcą być zauważone, chcą pokazać, że też mają swe potrzeby: - Hej, patrzcie, ja też potrzebuję seksu!
Nie jestem specjalistą w tej materii, mógłbym popisać wiele rzeczy nieprawdziwych, a więc porzucę teraz temat seksualności innych osób z niepełnosprawnością, a skupię się nieco na swojej seksualności.
Jeśli chodzi o moją seksualność – to jest bardzo okej, choć czasem wydaje mi się, że mój popęd seksualny jest większy niż innych, ale to chyba dlatego, że potrafię rozmawiać o seksie bez skrępowania, nie jest to dla mnie temat tabu. Nie raz dostałem „po głowie” od znajomych, że ja wciąż o tym seksie. To dziwne, ponieważ potrafię mówić o seksie otwarcie i nie potrzebuję do tego żadnych „rozluźniaczy” czy „wspomagaczy”, w przeciwieństwie do niektórych osób – zaznaczam: zdrowych i pełnosprawnych – które najpierw ganią mnie za mój brak skrępowania, a potem same, kiedy się tylko rozluźnią – na przykład, gdy siedzimy przy piwie – rozpoczynają „tematy seksualne”. Ale seks jest po to, by go uprawiać, a nie i nim mówić, więc…
Więc powiem – tak, powiem – kilka słów o tym, jak to jest u mnie z uprawianiem seksu. Po pierwsze: jak każdy mężczyzna – chcę być dobrym kochankiem. Jak mi to wychodzi – nie wiem – ponoć nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie. Miałem w swoim życiu kilka kobiet, rozpiętość wiekowa – od 18 (plus minus 2) do 40 (plus minus 2) lat. Nie piszę tego, by się chwalić, ponieważ jest innych wiele rzeczy z których mogę być dumny, a to tylko seks. Piszę to po to, by uświadomić niektórym, że do tego, by podrywać dziewczyny nie jest konieczna idealna, atletyczna budowa ciała. Nie mam takiej, choć lubię sport i ćwiczę kilka razy w tygodniu. Nie mam także rąk – mimo tego moje relacje kobieco-męskie są jak najbardziej w porządku.
Niektórzy pytali mnie, jak to jest być kochankiem bez rąk. Odpowiem tak, jak już nie raz odpowiadałem. To tak samo jak z rękoma, tyle że bez nich. Trudno to sobie wyobrazić? Nie umiem tego inaczej zobrazować. Ale, co już też mówiłem, to nie jest takie straszne, jak się niektórym wydaje. A wracając do tematu, jest to bardzo przyjemne. To prawda, że nie dotknę dziewczyny ręką, nie dam jej pieszczot dłonią, ale próbuję to nadrobić w inny sposób. I myślę, że naprawdę dobrze mi to idzie, choć – co już mówiłem – nie chcę być sędzią w swojej sprawie. Kończąc ten temat – powiem: seks jest po to, by go uprawiać, a więc już jestem cicho… Choć rozmowy przy seksie to rzecz bardzo przyjemna i jak najbardziej wskazana!
Idę ulicą.....
Droga Pani, może i bym mógł, gdybym nie był niepełnosprawny. Patrzy speszona i głupio jej się robi, przeprasza. Teraz już tego nie ma. Wsiadam do autobusu, to wstaje człowiek i ustępuje mi miejsca. Nasze społeczeństwo reaguje tylko wtedy gdy ma się przy sobie atrybut inwalidy?
wtorek, 9 sierpnia 2011
Starsza Pani i zakupy
Seks, a niepełnosprawni
Czy seks mogą uprawiać tylko ludzie zdrowi? Czy niepełnosprawni fizycznie nie mogą? W internecie po wpisaniu frazy podanej w tytule tego postu większość wyników odnosi się do osób niesprawnych, ale umysłowo. Ja w tym poście chciałbym postawić pytanie, czy osoba niepełnosprawna jeżdżąca na wózku lub z innym rodzajem niepełnosprawności fizycznej ma szanse na uprawianie seksu?
Osoby niepełnosprawne też pragną miłości duchowej i tej fizycznej, bo to, że ktoś ma niesprawne nogi czy ręce, albo to i to jednocześnie nie oznacza, że ma niesprawnego penisa. Niestety w naszym społeczeństwie te osoby (również i ja) spotykają się z szeregiem uprzedzeń na swój temat i to niekoniecznie ze strony partnera. Czasami wpływ na związek osoby niepełnosprawnej (nawet ze sprawną) mają jej rodzice. Mogę opowiedzieć Wam swoją historię. Poznałem dziewczynę na Sympatii.pl, moja niepełnosprawność jej nie przeszkadzała, spotykaliśmy się w realu przez dwa miesiące. Wydawało mi się, że będzie wszystko ok, że nic nas nie rozdzieli i nie poróżni. Pewnego razu do akcji wkroczyła jej matka (moja ówczesna dziewczyna nie miała ojca). Jej matka stwierdziła, że Aga (bo tak nazywała się moja dziewczyna) nie może ze mną być, bo jestem niepełnosprawny, że ja nigdy nie znajdę pracy i nie będziemy mieli z czego żyć. Powiem Wam, że było mi ciężko, bo bardzo ją kochałem i nie wiedziałem czy chcę się z nią rozstać. Ona jednak powiedziała mi, że nie może tak żyć, bo musiałaby zerwać kontakty z matką i ze znajomymi, a tego zrobić nie może.
Ja uważam, że odmienne zdanie rodzica, bądź rodziców jest dość patową sytuacją. Przekonałem się o tym rok później, kiedy poznałem Paulinę. Paulina ma 24 lata i choruje na tą samą chorobę co ja, a oprócz tego jest epileptyczką. Mieszka w Radomiu, a ja w Łodzi, dlatego kontaktowaliśmy się tylko przez internet (Gadu-Gadu, Skype). Nie musiałem długo czekać, aby się przekonać, że ta znajomość spotka się z dezaprobatą ze strony moich rodziców. Byłem na nich wściekły, ale nie mogłem zbyt wiele, bo z nimi mieszkam i nie chciałem robić sobie kłopotów. One i tak były, bo w chwili dużych emocji człowiek nie panuje nad tym co mówi, a powiedziałem im parę gorzkich słów, których nie będę tu przytaczał.
Co do problemu postawionego w temacie uważam, że jeśli trafimy na odpowiednią osobę, której nasza choroba nie będzie przeszkadzać mamy szansę na stworzenie trwałego związku, również z bogatym życiem erotycznym. Nie poddaję się, szukam dalej. Wy jeśli jeszcze jesteście niesprawnymi singlami też szukajcie. Macie prawo do szczęścia mimo, że jesteście wyjątkowi. Ta wyjątkowość czyni Was jeszcze bardziej wartościowszymi ludźmi.
Prawdziwa Historia - Część Czwarta
Jeśli jednak nie masz dla kogo walczyć, to walcz dla ludzi którzy cię kochają lub dla swoich prawdziwych przyjaciół których na pewno masz wiem jedno Jeśli będziesz walczył to na pewno dojdziesz do postawionego sobie celu. !
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Kamil jest moim kumplem ze szkolnej ławy.
niedziela, 7 sierpnia 2011
Bardzo się cieszę!
Szaleństwo....
Dwa lata temu miałem zabieg usunięcia kamieni z woreczka żółciowego. Lekarze zadecydowali, że wykonają mi go metodą laparoskopową. W trakcie zabiegu doszło do przecięcia tętnicy wątrobowej, a ja zacząłem krwawić. Lekarze musieli wykonać zabieg metodą klasyczną. Po zabiegu chirurdzy poinformowali mnie o detalach związanych z zabiegiem (łącznie z pechowym uszkodzeniem tętnicy). Po tej informacji się załamałem, wpadłem w depresję.
Dla moich bliskich był to szok, ponieważ zawsze jestem i byłem wesołym i uśmiechniętym człowiekiem, a wtedy było inaczej. Myślałem, że umrę. Nie chodziłem, mało co mówiłem, a jeśli nawet to od rzeczy. Byłem podłączony pod kroplówki. Nie obyło się bez konsultacji z psychiatrą, który przepisał mi odpowiednie leki, ale nie dawał mi szans na wyjście z dołka. Tak się złożyło, że od października 2009 roku miałem iść na studia magisterskie. Tata powiedział, że muszę napisać wszystko co mnie boli na komputerze, tak też zrobiłem. Napisałem wszystko, o czym wtedy myślałem. I wiecie co? Pomogło. Od tamtej chwili zacząłem wracać do siebie i normalnie egzystować. Komputer działa cuda. Psychiatra nie dawał mi szansy na pójście na studia od października, a ja poszedłem. Wygrałem z opętaniem, bo byłem silny. Wy też bądźcie silni. Tylko wtedy dojdziecie do celu!!!
sobota, 6 sierpnia 2011
Prawdziwa Historia Część Trzecia
Piotrek, dlaczego jesteś chory?
piątek, 5 sierpnia 2011
Bariery, bariery, bariery.....
Druga część mojej Prawdziwej Historii
Kiedy podrosłam mając 13 lat lekarze powiedzieli moim rodzicom adopcyjnym że zacznę chodzić tylko wtedy gdy przeprowadzą operacje na biodro, kiedy to usłyszałam pomyślałam sobie jest nadzieja może opuszczę ten wózek, ale nadzieja trwała bardzo krótko, ponieważ rodzice nie zgodzili się na tą operacje pomyślałam wtedy sobie Boże daj mi szansę proszę nie odbieraj mi nadziei na szczęście. Wróciliśmy do domu byłam załamana, bo kolejna szansa na opuszczenie wózka i normalne życie prysła jak bańka mydlana ale nie straciłam nadziei na lepsze jutro… pomyślałam sobie zacznę walczyć i pokarze lekarzom na co mnie stać i pokarze że żadna operacja na żadne biodro nie jest mi potrzebna ,po kilku dniach walki o me normalne życie nie widziałam żadnej poprawy nic się nie zmieniło wszystko zostało tak jak było, bolało mnie to okropnie przestałam wierzyć w to że cokolwiek się w mym życiu zmieni, przestałam wierzyć w me bardzo dla mnie ważne marzenia, wraz z odpływającymi marzeniami płynęły po mym policzku łzy rozpaczy i łzy zabitej nadziei, po kolejnym smutnym szarym dniu bez jakiejkolwiek radości z kolejnego słonecznego dnia, nagle słyszę pukanie do drzwi mama poszła otworzyć widziałam chrzestnego z małym pieskiem pod kurtką postanowiliśmy go przygarnąć ten mały zwierzaczek obudził we mnie nadzieję i me marzenia. Postanowiłam znów walczyć stanąć Na nogi żeby wyjść z pieskiem na spacerek, lecz po każdym dniu walki stawałam się coraz słabsza i zmęczona, gdy zrobiłam sobie małą przerwę mama wchodząc do pokoju mówi, - masz straszne przykurcze kolan i ortopeda mówi że mogą się tych przykurczy pozbyć operacyjnie i w tedy może zaczniesz chodzić pomyślałam sobie jest kolejna szansa może Się uda zgodziłam się. Nie bałam się operacji, bo miałam nadzieje że będzie lepiej, i jest lepiej, mam wyprostowane nogi, ale nie do końca, bo do końca nie mogli wyprostować, poruszam się lepiej na więcej mnie stać. Choć musiałam leżeć w gipsie 6 tygodni i było strasznie nie wygodnie wytrzymałam dałam radę, po wyjęciu mnie z gipsu czekało mnie piekło rehabilitacji, było strasznie bolało potwornie lecz dałam radę bo chciałam dać radę i się udało po wyczerpującej rehabilitacji mój stan zdrowia poprawił się…
czwartek, 4 sierpnia 2011
Jestem niepełnosprawnym luzakiem
środa, 3 sierpnia 2011
Niepełnosprawny dąży do celu.....
Niepełnosprawność a randki
.
Witajcie!!!
Mój serdeczny kolega Kamil C. zaproponował mi współtworzenie tego bloga. Może zacznę tak. Jestem niepełnosprawny.... ale to jest nudne. Lepiej powiem Wam, że należę do grupy "Zielono mi". Ta grupa zrzesza osoby takie jak ja, a także wszystkich niepełnosprawnych, którzy chcą poznać inne osoby z podobnymi schorzeniami do swojego lub mają jakieś problemy. Na spotkaniu obecny jest psycholog, który służy radą. Właśnie tam dzisiaj idę na 17:30. Lubię czytać książki, więc pójdę też do biblioteki coś wypożyczyć. Ach wakacje jakie wy jesteście spoko. Wy też jesteście spoko. No to bywajcie, do kolejnego spotkania. Bye.
