Spostrzegam starszą kobietę zmierzającą chodnikiem. Taszczy ze sobą jakaś torbę, zapewne jest ciężka, ponieważ chód sprawia jej wielki wysiłek. Porusza się coraz wolnej z grymasem rezygnacji na twarzy. Myślę sobie, wypadałoby pomóc tej leciwej pani, w końcu i tak mi się nie śpieszy:
-Przepraszam może Pani pomóc – nieśmiało i uprzejmie pytam
-A gdzie ty chłopie możesz mi pomóc jak sam ledwo idziesz… - odpowiada starucha w lekkim zmieszaniu. Po czym przyspiesza i oddala się ode mnie.
Przez chwilę patrzę w zdumieniu na babę. Widać nie dostrzegłem własnej ułomności, straszne zaprawdę. A mówią, że młodzi nie okazują szacunku. Przenoszenie toreb nie stanowi dla mnie wyzwania tak na marginesie psze Pani – szepczę półgębkiem.
Genialne Kamil hahaha :) hahaha :)
OdpowiedzUsuń