piątek, 5 sierpnia 2011

Druga część mojej Prawdziwej Historii

Dziś pora na drugą część Prawdziwej Historii.
więc zaczynam:

        Kiedy podrosłam mając 13 lat lekarze powiedzieli moim rodzicom adopcyjnym że zacznę chodzić tylko wtedy gdy przeprowadzą operacje na biodro, kiedy to usłyszałam pomyślałam sobie jest nadzieja może opuszczę ten wózek, ale nadzieja trwała bardzo krótko, ponieważ rodzice nie zgodzili się na tą operacje pomyślałam wtedy sobie Boże daj mi szansę proszę nie odbieraj mi nadziei na szczęście. Wróciliśmy do domu byłam załamana, bo kolejna szansa na opuszczenie wózka i normalne życie prysła jak bańka mydlana ale nie straciłam nadziei na lepsze jutro… pomyślałam sobie zacznę walczyć i pokarze lekarzom na co mnie stać i pokarze że żadna operacja na żadne biodro nie jest mi potrzebna ,po kilku dniach walki o me normalne życie nie widziałam żadnej poprawy nic się nie zmieniło wszystko zostało tak jak było, bolało mnie to okropnie przestałam wierzyć w to że cokolwiek się w mym życiu zmieni, przestałam wierzyć w me bardzo dla mnie ważne marzenia, wraz z odpływającymi marzeniami płynęły po mym policzku łzy rozpaczy i łzy zabitej nadziei, po kolejnym smutnym szarym dniu bez jakiejkolwiek radości z kolejnego słonecznego dnia, nagle słyszę pukanie do drzwi mama poszła otworzyć widziałam chrzestnego z małym pieskiem pod kurtką postanowiliśmy go przygarnąć ten mały zwierzaczek obudził we mnie nadzieję i me marzenia. Postanowiłam znów walczyć stanąć Na nogi żeby wyjść z pieskiem na spacerek, lecz po każdym dniu walki stawałam się coraz słabsza i zmęczona, gdy zrobiłam sobie małą przerwę mama wchodząc do pokoju mówi, - masz straszne przykurcze kolan i ortopeda mówi że mogą się tych przykurczy pozbyć operacyjnie i w tedy może zaczniesz chodzić pomyślałam sobie jest kolejna szansa może Się uda zgodziłam się. Nie bałam się operacji, bo miałam nadzieje że będzie lepiej, i jest lepiej, mam wyprostowane nogi, ale nie do końca, bo do końca nie mogli wyprostować, poruszam się lepiej na więcej mnie stać. Choć musiałam leżeć w gipsie 6 tygodni i było strasznie nie wygodnie wytrzymałam dałam radę, po wyjęciu mnie z gipsu czekało mnie piekło rehabilitacji, było strasznie bolało potwornie lecz dałam radę bo chciałam dać radę i się udało po wyczerpującej rehabilitacji mój stan zdrowia poprawił się…

        Więc i ty czytelniku nie poddawaj się walcz o własne marzenia i o swe zdrowie nie poddawaj się i nie załamuj się jeśli coś ci nie wyjdzie jeden raz podnieś się i próbuj dalej a za którymś razem na pewno ci się uda… teraz ja czekam na wieści od Ciebie czytelniku, 

      Czekam na okrzyk radości – udało mi się !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz