niedziela, 7 sierpnia 2011

Szaleństwo....


Dwa lata temu miałem zabieg usunięcia kamieni z woreczka żółciowego. Lekarze zadecydowali, że wykonają mi go metodą laparoskopową. W trakcie zabiegu doszło do przecięcia tętnicy wątrobowej, a ja zacząłem krwawić. Lekarze musieli wykonać zabieg metodą klasyczną. Po zabiegu chirurdzy poinformowali mnie o detalach związanych z zabiegiem (łącznie z pechowym uszkodzeniem tętnicy). Po tej informacji się załamałem, wpadłem w depresję.

Dla moich bliskich był to szok, ponieważ zawsze jestem i byłem wesołym i uśmiechniętym człowiekiem, a wtedy było inaczej. Myślałem, że umrę. Nie chodziłem, mało co mówiłem, a jeśli nawet to od rzeczy. Byłem podłączony pod kroplówki. Nie obyło się bez konsultacji z psychiatrą, który przepisał mi odpowiednie leki, ale nie dawał mi szans na wyjście z dołka. Tak się złożyło, że od października 2009 roku miałem iść na studia magisterskie. Tata powiedział, że muszę napisać wszystko co mnie boli na komputerze, tak też zrobiłem. Napisałem wszystko, o czym wtedy myślałem. I wiecie co? Pomogło. Od tamtej chwili zacząłem wracać do siebie i normalnie egzystować. Komputer działa cuda. Psychiatra nie dawał mi szansy na pójście na studia od października, a ja poszedłem. Wygrałem z opętaniem, bo byłem silny. Wy też bądźcie silni. Tylko wtedy dojdziecie do celu!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz