wtorek, 24 maja 2011

Ułamek prawdy

Dziś czas na opowiedzenie wam kilka słów prawdy o mojej przeszłości.

Moja przeszłość była jak czarny pełna goryczy kraina pełna łez bólu i cierpienia. Od urodzenia choruję na porażenie mózgowe cztero kończynowe miałam również porażenie splotu barkowego czyli tzn. wyrwaną rękę ze splotu barkowego na skutek czego moja ręka była władna gdzie położyłam rękę tak leżała nieruchomo, byłam bardzo płaczliwym dzieckiem, byłam również bardzo schorowanym dzieckiem.

MOJE PRZYJŚCIE NA ŚWIAT:
Przyjście na świat nie przebiegało normalnie ponieważ moja biologiczna matka nie chciała żebym się urodziła i próbowała doprowadzić do poronienia w czasie gdy przyszła pora porodu matka wstrzymywała poród doprowadzono ją na porodówkę siłą dano jej narkozę w wyciągnięto mnie kleszczowo i doszło do nie dotlenienia skutek niedotlenienia nastąpiło porażenie mózgowe i od początku gdy powitałam ten świat wraz ze światem powitał mnie wózek ale i tak nie poddaję się chorobie z uśmiechem na twarzy:)

MOJE CHOROBY:
Wodniak w głowie który na szczęście sam się wchłonął, wielka przepuklina, wyrwana ręka, rozrzedzona siatkówka oczna, groziła mi utrata wzroku utrata mowy.

poniedziałek, 23 maja 2011

Parę słów o mnie...

No cóż… jestem Kamil i jestem fajny. Tak, jestem niepełnosprawny od kilku lat, co prawda w chwili obecnej dość dobrze sobie radzę, ale różnie bywało. Jestem po ciężkim urazie głowy, spowodowanym wypadkiem. Nie poruszam się na wózku i nie mam zewnętrznych widocznych urazów ciała – mimo wszystko nie jestem do końca sprawny. Z epilepsji już prawie się wyleczyłem nie mam ataków od roku. Ta choroba to osobny rozdział, o epi opowiem przy okazji moich kolejnych wpisów. Pozostał mi połowiczy niedowład ciała, coś takiego jak Dr. Hause wliczając dłoń, która jest prawie całkowicie niewładna. Obecnie czuje się dość dobrze – czasami może chciałbym zrobić więcej i sama niemoc mnie wkurza. W gałę już nie pogram. Teoretycznie oczywiście mogę jeździć na rowerze, grać w siatkówkę i pływać tyle, że to już nie to samo. Nie jestem tak sprawny jak dawniej i to boli najbardziej – strata czegoś, co się posiadało.
Moja dewiza życiowa brzmi jednak „zrobisz wszystko”. Nie ma rzeczy, której nie spróbowałbym zrobić po wypadku. Nic mnie jeszcze nie złamało. Przy okazji kolejnych wpisów będę wam opowiadał o sobie. Jest tego sporo – masa wpadek i z perspektywy czytelnika śmiesznych historii. Mimo tego, iż teraz jestem zupełnie zdrów, no przynajmniej tak się czuje. To moja przeszłość nie zawsze wyglądała super, obecnie jestem w stanie podzielić się tym z Wami. Przeszłość w żadnym stopniu mnie nie obciąża - no może troszkę, ale na to, co było patrzę już znacznie dojrzalej. Mam dużo dystansu do siebie, potrafię się uśmiechać i pije piwo.

niedziela, 22 maja 2011

Kropelka radości

Życie jest piękne, ale czasem dotkliwie rani cierniem niepełnosprawności. Nie jest jednak przeszkodą w spełnianiu własnych marzeń i do normalnego życia w radości. Te ciernie jeszcze bardziej bolą cierpiącego, gdy ludzie wyzywają, plują na ofiarę niepełnosprawności. Wtedy chora osoba cierpi, wiedząc, że nie ma dla kogo i po co walczyć. Jednak gdy zacznie się modlić, następuje ukojenie duszy i nagle otrzymuje siłę do walki. Wtedy chora osoba wie, że ma wsparcie w Bogu i że z czasem pojawi się tęcza w życiu, osoba, która pomoże w walce z bolesną codziennością;)
Nie bójmy się więc powiedzieć niepełnosprawności stop ;)

Przemek – pierwszy post na Niebieskim Płomieniu

Miło mi, że Kamil, mój dobry znajomy, pomyślał o mnie i zaproponował mi współtworzenie niniejszego bloga. Sam pomysł, by Osoby Niepełnosprawne czy też może raczej Osoby z Niepełnosprawnością (ale nie ma co zbytnio przyczepiać się do określeń, bo to tylko, a może aż! słowa, a jak wiemy nie są one w stanie oddać wiernie obrazu rzeczywistości) dzieliły się swoim doświadczeniem — jest naprawdę ciekawy. To gra warta świeczki, ponieważ większości społeczeństwu wydaje się, że Osoba z Niepełnosprawnością (OzN) to znaczy biedna, nieszczęśliwa, cierpiąca itp. Wiele osób myśli, że w między słowami niepełnosprawność, bieda, nieszczęście, cierpienie stoi znak równości, a wcale tak nie jest. Jest inaczej. Liczę, że przez ten blog pokażemy, że niepełnosprawność nie przeszkadza w byciu szczęśliwym. Niepełnosprawność nie jest barierą w dążeniu do samorealizacji, a wprost przeciwnie — może mieć tutaj nawet działanie wspierające i pozytywne. Nie wierzycie, że tak jest?...


Kończąc ten pierwszy, krótki wpis, chciałbym się jeszcze przedstawić, żebyście wiedzieli, z kim macie do czynienia. Na imię mi Przemek, mam 26 lat. Jestem studentem pedagogiki specjalnej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Łodzi. Interesuję się prawie-że wszystkim po trochu… Ale najbardziej samorozwojem. Ostatnio także polityką. Poglądy, oczywiście, prawicowe.

Więcej opowiem o sobie następnym razem. Pozdrawiam!!
I zachęcam do czytania naszego
Niebieskiego Płomienia!!


Jak przyjaźń zmienia pozytywnie życie osoby niepełnosprawnej.

Cześć
Na imię mam Sandra

Mam 19 lat, uczę się bardzo dobrze, jestem w drugiej liceum. Jestem pozytywnie nastawiona do życia i nie boję się walki z chorobą, lecz kiedyś zabrakło mi sił i poddałam się. Pewnego dnia coś mnie skłoniło do modlitwy, zaczęłam się modlić bardzo żarliwie, prosząc Boga o przywrócenie mi sił do walki, siła powróciła, a wraz z nią siłą powróciły marzenia i chęć spełniania nawet tych najskrytszych pragnień. W tych samych dniach, w których powróciła siła do walki z chorobą i z własnymi słabościami, poznałam przyjaciela, który mi bardzo pomógł i pomaga do tej pory.
Warto więc mieć przyjaciół.