czwartek, 26 maja 2011

Trzy razy silniejszy

Do napisania tego tekstu zmotywowała mnie Sandra, a dokładniej Jej ostatni post zatytułowany: „Przesłanie do czytelników”. Młoda autorka napisała w nim o upadaniu oraz o tym, jak ważne jest, by po każdym życiowym upadku podnosić się. Sandra mówi, że jeśli upadniemy raz – powinniśmy wstać, by iść i walczyć dalej. Jeśli upadniemy po raz drugi, powinniśmy powstać, by walczyć z podwójną siłą. Jeśli zdarzy nam się upaść po raz trzeci – powinniśmy się nie poddawać, wstać i walczyć z potrójną siłą.

Człowiekowi idącemu przez życiową drogę zdarza się potykać. Czasem to potknięcie jest lekkie, słabe, małoznaczące, tak więc człowiek idzie dalej bez żadnych strat i negatywnych skutków. Ale bywa też tak, że potknięcie powoduje upadek. Człowiek się przewraca. I leży.

Upadek jest bolesny, sromotny w swoich skutkach. Leżąc, człowiek myśli, że to już koniec. Czuje, że przegrał swoje życie. Nie widzi możliwości, by wstać. Traci sens istnienia. Cała przyszłość widziana jest w diabelnie czarnych kolorach. Defetyzm i czarnowidztwo wypełniają go do szpiku kości.

Wydaje się, że nie ma wyjścia z takiej sytuacji. Człowiek myśli, że już na zawsze skazany jest na ból i cierpienie. Powoli umiera w nim nawet nadzieja na to, że kiedykolwiek ta sytuacja ulegnie zmianie. Tak zaczyna się prywatne piekło.

Ale, jak się okazuje po jakimś czasie i po setkach zmówionych modlitw, ból nie trwa wiecznie, on także kiedyś odchodzi. Do człowieka powoli wraca nadzieja. Potem pojawia się malutkie światełko na końcu tunelu. Człowiek powoli, z trudem wstaje i słabym krokiem zaczyna podążać w stronę tego światełka. Z każdym wątłym krokiem światełko staje się coraz większe. Choć minimalnie — jednak ciągle rośnie.

Potem kroki człowieka stają się coraz pewniejsze. Aż wreszcie mocno staje na nogach. Twardo czuje pod nimi grunt. Podnosi głowę, a całe ciało prostuje. Teraz idzie śmielej. Już z uśmiechem patrzy w przyszłość. Sens istnienia powrócił.

Teraz człowiek już wie, po co żyje, jaki jest powód jego przyjścia na ten świat. Dzięki temu, że upadł, a potem powstał, teraz jest dwa, a nawet trzy razy silniejszy. Świadomość tego, że tak mało jest rzeczy niemożliwych — dodaje człowiekowi wiary i przyprawia skrzydeł. Kiedy czuje na plecach skrzydła, a jego wiara rośnie — coraz mniej rzeczy jest dla niego niemożliwych. Aż wreszcie i to przestaje istnieć…

Można by pisać o tym długo. Co czuje człowiek, który powstaje po upadku — z podwójną, a nawet potrójną siłą. Ja, kończąc tekst, pozwalam sobie wkleić fragment książki autorstwa Paulo Coelho: Miej odwagę popełniać błędy. Rozczarowania, porażki, zwątpienie to narzędzia, którymi posługuje się Bóg, by wskazać nam właściwą drogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz