piątek, 5 sierpnia 2011

Bariery, bariery, bariery.....

Puby

Zdarza się Wam wyskoczyć z kumplami na piwo? Mi czasami tak. No i tu jest problem. Mało lokali jest przystosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych, do niektórych prowadzą kręte schody. Czy niepełnosprawni nie mogą pić piwa? Ha! To dobre pytanie, ale chyba mogą. Nikt im tego nie zabrania, ale niektórzy uniemożlwiają. Głupio mi było jak szedłem z kumplami i musieli zrezygnować z jakiegoś pubu przeze mnie. To się nazywają kumple, albo wszyscy, albo nikt. Po długim chodzeniu ulicami Łodzi znajdzie się kilka miejsc, do których niepełnosprawny może wejść i porozmawiać z kumplami sącząc złoty trunek. Nie będę tu wymieniał ich nazw, aby nie robić im reklamy, a nawet nie pamiętam ich nazw. 

Dyskoteka

Lubię tańczyć. Miałem kiedyś dziewczynę (teraz jestem wolny, więc Drogie Panie... :D)  zaprosiłem ją na dyskotekę (tu też nie będę wymieniał nazwy, by nie robić antyreklamy) i schody. Dziewczyna mi pomogła, ale głupio się czułem, bo w końcu jestem facetem...

Szczyt głupoty: 


Druga część mojej Prawdziwej Historii

Dziś pora na drugą część Prawdziwej Historii.
więc zaczynam:

        Kiedy podrosłam mając 13 lat lekarze powiedzieli moim rodzicom adopcyjnym że zacznę chodzić tylko wtedy gdy przeprowadzą operacje na biodro, kiedy to usłyszałam pomyślałam sobie jest nadzieja może opuszczę ten wózek, ale nadzieja trwała bardzo krótko, ponieważ rodzice nie zgodzili się na tą operacje pomyślałam wtedy sobie Boże daj mi szansę proszę nie odbieraj mi nadziei na szczęście. Wróciliśmy do domu byłam załamana, bo kolejna szansa na opuszczenie wózka i normalne życie prysła jak bańka mydlana ale nie straciłam nadziei na lepsze jutro… pomyślałam sobie zacznę walczyć i pokarze lekarzom na co mnie stać i pokarze że żadna operacja na żadne biodro nie jest mi potrzebna ,po kilku dniach walki o me normalne życie nie widziałam żadnej poprawy nic się nie zmieniło wszystko zostało tak jak było, bolało mnie to okropnie przestałam wierzyć w to że cokolwiek się w mym życiu zmieni, przestałam wierzyć w me bardzo dla mnie ważne marzenia, wraz z odpływającymi marzeniami płynęły po mym policzku łzy rozpaczy i łzy zabitej nadziei, po kolejnym smutnym szarym dniu bez jakiejkolwiek radości z kolejnego słonecznego dnia, nagle słyszę pukanie do drzwi mama poszła otworzyć widziałam chrzestnego z małym pieskiem pod kurtką postanowiliśmy go przygarnąć ten mały zwierzaczek obudził we mnie nadzieję i me marzenia. Postanowiłam znów walczyć stanąć Na nogi żeby wyjść z pieskiem na spacerek, lecz po każdym dniu walki stawałam się coraz słabsza i zmęczona, gdy zrobiłam sobie małą przerwę mama wchodząc do pokoju mówi, - masz straszne przykurcze kolan i ortopeda mówi że mogą się tych przykurczy pozbyć operacyjnie i w tedy może zaczniesz chodzić pomyślałam sobie jest kolejna szansa może Się uda zgodziłam się. Nie bałam się operacji, bo miałam nadzieje że będzie lepiej, i jest lepiej, mam wyprostowane nogi, ale nie do końca, bo do końca nie mogli wyprostować, poruszam się lepiej na więcej mnie stać. Choć musiałam leżeć w gipsie 6 tygodni i było strasznie nie wygodnie wytrzymałam dałam radę, po wyjęciu mnie z gipsu czekało mnie piekło rehabilitacji, było strasznie bolało potwornie lecz dałam radę bo chciałam dać radę i się udało po wyczerpującej rehabilitacji mój stan zdrowia poprawił się…

        Więc i ty czytelniku nie poddawaj się walcz o własne marzenia i o swe zdrowie nie poddawaj się i nie załamuj się jeśli coś ci nie wyjdzie jeden raz podnieś się i próbuj dalej a za którymś razem na pewno ci się uda… teraz ja czekam na wieści od Ciebie czytelniku, 

      Czekam na okrzyk radości – udało mi się !

czwartek, 4 sierpnia 2011

Jestem niepełnosprawnym luzakiem

Nie wiem czy Wy też, ale ja odnoszę wrażenie, że jest taka grupa osób niepełnosprawnych w naszym społeczeństwie, którzy by tylko usiedli i biadolili jaki to oni mają ciężki los. Ja wychodzę z założenia, że trzeba być po prostu sobą. Ktoś coś mi powie? To jego problem, że jest na tyle nietaktowny i przychrzania się do mojej choroby. Jakiej tam choroby? Choroba to jest kaszel, katar, temperatura. Wtedy się leży w łóżku, a ja? Ja jestem zdrowy, ja nie leżę w łóżku. No może czasami chciałbym leżeć w łóżku, ale nie sam (wiecie o czym mówię hahaha :-). Nie chcę traktować siebie jako chorego, a także nie chcę by inni mnie tak traktowali. Strasznie wkurza mnie to jak jadę autobusem i ludzie ustępują mi miejsca, albo chcą pomóc. No po co? Ja sam wszystko zrobię. Nie potrzebuję niczyjej pomocy. Ludzie myślą, że zrobią dobry uczynek, bo jest znieczulica społeczna. Was też to wkurza? Piszcie w komentarzach. Mnie bardzo irytuje to, że ktoś chce mi pomóc w czymś, w czym doskonale daję sobie radę.

środa, 3 sierpnia 2011

Niepełnosprawny dąży do celu.....

Opowiem Wam moją historię. Edukację zacząłem w 1994 roku w szkole masowej. Na przerwie jakiś chłopak biegł popchnął mnie i się przewróciłem. Miałem zniszczone okulary i byłem poobijany. Moja mama poszła na rozmowę do mojej ówczesnej wychowawczyni, a ta stwierdziła, że ja nie nadaję się do tej szkoły. Według niej ja w ogóle nie nadaję się do szkoły. Mama się zdenerwowała i zaczęliśmy szukać szkoły integracyjnej, czyli takiej, do której osoby niepełnosprawne chodzą razem z tymi, którym nic nie dolega. Znaleźliśmy, to była szkoła na Retkini. Pani Dyrektor przyjęła mnie z wielkim entuzjazmem i zacząłem tam się uczyć. Potem było gimnazjum, liceum, a nawet studia. Najpierw licencjat z dziennikarstwa, a potem magisterium z filologii polskiej. Tak, tak jestem magistrem. Morał z tej historii taki, że nie należy się przejmować tym co ktoś do nas mówi. Trzeba dążyć do wyznaczonych sobie celów. Moim celem było osiągnięcie tytułu magistra i go osiągnąłem. Nie przeszkadzało mi, że jakaś baba mówi, że się do tego nie nadaję. Tak, tak kochani jeśli Was też ktoś deprymuje to olejcie go. Ważne jest to co Wy robicie, bo to Wasze życie.... Nara :)

Niepełnosprawność a randki

Czy niepełnosprawni mogą się umawiać na randki i czy Internet to dobry sposób na poznanie kogoś?

Internet nie jest jedynym, najlepszym i ostatnim ze sposobów na poznanie kogoś, z pewnością to jednak najłatwiejsza i najszybsza metoda. Za pomocą portalu randkowego bez trudu można się umówić a nawet spotkać miłość.

Nie musicie korzystać tylko z wybranych miejsc dla osób niepełnosprawnych (takich jak Ipon), jest wiele samotnych serc, których wasza niedyspozycja nic nie obchodzi – chcą zwyczajnie poznać kogoś miłego. W przypadku jednak korzystania z portali takich jak Sympatia radzę zachować szczerość, pozwala to uniknąć przykrości i ewentualnych rozczarowań. Pamiętajmy, że nie każdy szuka osoby z niepełnosprawnością, a wielu ludzi jest zwyczajnie mało dojrzałych i głupich.

Jeśli dręczy was dylemat typu: czy mogę spotkać się ze osobą zdrową, drzemię w was poczucie niższości lub cierpicie na brak pewności siebie, podajcie w opisie na stronie swą sytuację zdrowotną. Gwarantuje, że ktoś się odezwie. Jest wiele osób zdrowych, którym brakuje pewności a randka z osobą mniej sprawną pozwala się dowartościować. Brzmi głupio ale chce podreślić, że nie tylko osoby z porażeniem, niedowładem itp. mogą się krępować. Niektórym np. kolor włosów sprawia nie lada dylemat, przez co nie potrafią pokazać siebie. 

Pamiętajcie zawsze jednak liczy się przede wszystkim pewność siebie i poczucie humoru, patrzenie na własną osobę przez pryzmat choroby tylko umniejsza te pozytywne cechy, które się posiada. Opisując swój charakter warto podkreślać mocne strony, a stawiać mniejszy akcent na wady.

Polecam takie strony 

Hello.pl
.  
.  
Są całkowicie bezpłatne, a wcale nie gorsze niż te, za które bulą od ludzi kasę. Sympatia.pl mnie osobiście trochę drażni.  

Witajcie!!!

Mój serdeczny kolega Kamil C. zaproponował mi współtworzenie tego bloga. Może zacznę tak. Jestem niepełnosprawny.... ale to jest nudne. Lepiej powiem Wam, że należę do grupy "Zielono mi". Ta grupa zrzesza osoby takie jak ja, a także wszystkich niepełnosprawnych, którzy chcą poznać inne osoby z podobnymi schorzeniami do swojego lub mają jakieś problemy. Na spotkaniu obecny jest psycholog, który służy radą. Właśnie tam dzisiaj idę na 17:30. Lubię czytać książki, więc pójdę też do biblioteki coś wypożyczyć. Ach wakacje jakie wy jesteście spoko. Wy też jesteście spoko. No to bywajcie, do kolejnego spotkania. Bye.

niedziela, 24 lipca 2011

Przemek do Czytelników

Drodzy Czytelnicy, mam nadzieję, że jesteście jeszcze z nami. Ostatnimi czasy być może ilość nowych postów zawodzi, ale spokojnie, już niedługo pojawią się nowe wpisy. Niebieski Płomień cały czas płonie, a my - Sandra, Kamil, Przemek - żyjemy i jesteśmy aktywni. U nas wszystko dobrze. Mam nadzieję, że u Was także i jesteście nadal z nami. Pozdrawiam w imieniu całego składu NP.